Totenburg to jedyny taki obiekt w Europie. Budowla niepowtarzalna, kontrowersyjna i tajemnicza, która przyciąga, choć nie do końca wiadomo, czym właściwie jest. Znajduje się niedaleko centrum miasta, na zboczu góry Niedźwiadki (ok. 521 m n.p.m.). Wyglądem przypomina warownię i nawiązuje do architektury starożytnego Babilonu, określanego mianem „świątyni dumy, chwały i siły”. Symbolika mauzoleum została starannie dopasowana do nazistowskiej estetyki, łącząc motywy germańskie z potęgą starożytnych cywilizacji. Jest to grobowiec pozorny – pomnik. Nigdy nikogo tu nie pochowano; nigdy nie znajdowały się tu ludzkie szczątki. Schlesier-Ehrenmal to oryginalna niemiecka nazwa, która w tłumaczeniu oznacza „Śląski Pomnik Chwały”.
Mauzoleum to mało znana atrakcja Wałbrzycha. Uniknęło dewastacji (jaka spotkała podobny obiekt na Górze Świętej Anny) nie tylko dzięki usunięciu nazistowskich symboli, ale również dzięki swojej niezwykle solidnej konstrukcji. Jego stylistyka była również bliska oficerom żydowskim służby bezpieczeństwa powojennej Polski, którzy zadecydowali o pozostawieniu budowli.
Oficjalnie było wybudowane jako pomnik upamiętniający 170 tys. Ślązaków poległych podczas I wojny światowej, ofiar wypadków w kopalniach oraz 25 bohaterów ruchu narodowosocjalistycznego. W rzeczywistości jednak budowa miała udobruchać Adolfa Hitlera. W 1932 roku, jeszcze przed przejęciem władzy w Rzeszy, szef NSDAP nie został w Wałbrzychu ciepło przyjęty. Miasto, nazywane przez niego „czerwonym miastem”, było bastionem socjaldemokracji, a frekwencję na stadionie podczas jego przemówienia musiano sztucznie zawyżać zwolennikami sprowadzonymi z innych regionów. Po wygranych wyborach bojaźliwi włodarze miasta, chcąc zatrzeć złe wrażenie, nadali Hitlerowi honorowe obywatelstwo, nazwali jego imieniem główną ulicę i wznieśli Schlesier-Ehrenmal.
Pomnik powstawał w latach 1936–1938 według projektu Roberta Tischlera – naczelnego architekta VDK i specjalisty od monumentalnych nekropolii. Nadał on budowli surowy, ciężki charakter. Jak podkreśla badaczka Dorota Grygiel, budowle miały „oddawać cześć poległym, ale również, a może nawet przede wszystkim, podkreślać siłę i nieprzemijalność nowej władzy. Nośnikiem ideologii stał się architektoniczny monument, który kojarzył się z ponadczasowością i zajął szczególne miejsce w twórczości totalitarnej okresu Trzeciej Rzeszy”.
więcej w naszym filmie na YouTube:







